Szczęścia. Może od początku. Nie szukam kucharki, sprzątaczki, gospodyni domowej, czy pomocy kuchennej. Wszystko to potrafię sam. Szukam "kolegi", przyjaciela, bratniej duszy. Kogoś z kim będę mógł porozmawiać bez stresu. O wszystkim. Czasami spowiednika, czasami doradcy, a czasami prokuratora i sędziego w jednej osobie. Kogoś kto przytuli gdy jest potrzeba, i skarci gdy jest potrzeba. Nie potrzebuję sędziego do osądzania, ale do roztrzygania. Wystarczy rozmawiać, a tematy, problemy, niejasności, rozwiązuję się same. Szukam kogoś kto jest szczery, odważny, madry. Normalny. Przede wszystkim szukam kogoś komu będę mógł zaufać, tak naprawdę. Bez ograniczeń.