Czekałem, a wcześniej zażyłem miksturę nieśmiertelności...
Nie przyszła do mnie...zostałem sam, pod dębem wieczności...
Wokół mnie nie ma świata...zostałem tylko Ja...
Nie wiem jak smakuje kwiat miłości..., bo Jej nie za zaznałem...()
Wysłałem gołębie w cztery strony świata...lecz nie powróciły...
(może do innego serca trafiły, nie wiem)
Strzeliłem sobie w łeb, nie wypał...
Rzuciłem się pod pociąg, nie przyjechał..
Spadałem w dół wprost na kamienną drogę, obudziłem się spocony z objęć Morfeusza...
A nawet jak mnie odnajdziesz, to będę czuł lekki strach, że...
Moja utopia, sny tak naprawdę to nie Ty, lecz moje urojenia...
Mimo tego, nie chcę żyć w samotności...już dłużej nie mogę, wybacz mi...
Położę się na szczycie góry...niezdobytej jeszcze...
Czas słońca nadejdzie...wypali mnie...
Odejdę...()
Sam...()
A marzenia popłyną łodzią do krainy złudzeń...
Żaden czas nie jest zmarnowany...jeżeli był to czas miłości... ;)